Dlaczego niebo jest niebieskie (a zachód czerwony)
Powietrze nie ma koloru, a jednak sufit świata jest błękitny. Winowajca: cząsteczki mniejsze od fali światła i bezlitosna czwarta potęga. Ta sama fizyka, która maluje południe na niebiesko, wieczorem odpala czerwień.
To pytanie zadaje każde dziecko i mało który dorosły zna odpowiedź: skoro powietrze jest przezroczyste, skąd nad nami tyle błękitu? Odpowiedź nie siedzi w powietrzu „pomalowanym" na niebiesko, tylko w tym, co pojedyncze cząsteczki robią ze światłem, które w nie trafia. Figura poniżej ma dwa widoki: najpierw przyjrzyj się jednej cząsteczce, a potem opuść słońce ku horyzontowi i patrz, jak ta sama fizyka zmienia błękit południa w czerwień zachodu.
Cząsteczka jak mikroskopijna antena
Cząsteczka azotu czy tlenu jest kilkaset razy mniejsza od fali światła widzialnego. Gdy fala ją mija, jej pole elektryczne rozbuja elektrony cząsteczki — a rozbujany ładunek sam staje się nadajnikiem i wysyła falę we wszystkie strony. To jest właśnie rozpraszanie Rayleigha. Kluczowe jest to, jak mocno: krótkie fale bujają elektronami szybciej, a wypromieniowana moc rośnie z częstością w czwartej potędze. W widoku CZĄSTECZKA przesuń suwak długości fali i porównaj pierścienie: fiolet i błękit rozpraszają się kilkukrotnie mocniej niż czerwień.
Błękit zewsząd, słońce z jednej strony
Spójrz w dowolny punkt nieba z dala od słońca. Światło, które stamtąd przychodzi, to promienie słoneczne, które po drodze zderzyły się z cząsteczkami powietrza i zostały strącone z kursu — prosto do Twojego oka. A że strącane są głównie fale krótkie, cały sufit świata świeci na niebiesko. Samo słońce widzisz za to w świetle, które przeleciało bez rozproszenia: dlatego w południe tarcza jest tylko odrobinę cieplejsza niż „prawdziwa" biel. Kosmonauci, którym atmosfery brakuje, widzą czarne niebo w samo południe.
Zachód: ta sama fizyka, dłuższa droga
Wieczorem nie zmienia się ani słońce, ani powietrze — zmienia się geometria. Gdy słońce stoi nisko, jego promienie wchodzą do atmosfery po skosie i muszą przebić kilkadziesiąt razy więcej powietrza niż w południe. Na tak długiej trasie rozpraszanie zdąży wymieść z wiązki niemal cały błękit i zieleń — do Twojego oka dolatuje to, co rozprasza się najsłabiej: pomarańcz i czerwień. W widoku NIEBO opuszczaj słońce i patrz na odczyt masy powietrza: przy horyzoncie światło przebija około 38 „atmosfer", a z błękitu zostaje ledwie ślad.
Błękit nieba i czerwień zachodu to jedno zjawisko oglądane z dwóch stron.
Ten sam rachunek wyjaśnia, czemu chmury są białe: kropelki wody w chmurze są dużo większe od fali światła, więc rozpraszają wszystkie barwy niemal jednakowo (to już rozpraszanie Mie, nie Rayleigha) — a wymieszane barwy dają biel. I czemu dym z papierosa bywa niebieskawy, dopóki jego drobiny są malutkie, a bieleje, gdy zlepią się w większe. Rozmiar przeszkody kontra długość fali — to całe kryterium.
To uproszczenieLiczymy pojedyncze rozpraszanie Rayleigha na czystym powietrzu: pomijamy aerozole i pyły (rozpraszanie Mie, które wzmacnia i wybiela zorze zachodu), pochłanianie przez ozon (pomaga niebu po zmierzchu) oraz wielokrotne rozpraszanie. Masę powietrza liczymy wzorem Kastena–Younga, a kolory mieszamy z sześciu pasm widma ważonych z grubsza czułością oka. Sedno — czwarta potęga i długość drogi — zostaje nietknięte.
Bibliografia (przykładowa)
- 1 Rayleigh (J. W. Strutt) — „On the light from the sky, its polarisation and colour", Philosophical Magazine 41, 107 (1871). 10.1080/14786447108640452
- 2 Feynman, R. P. — „The Feynman Lectures on Physics", t. I, wykład 32 „Radiation Damping. Light Scattering". caltech.edu
- 3 Smith, G. S. — „Human color vision and the unsaturated blue color of the daytime sky", American Journal of Physics 73, 590 (2005). 10.1119/1.1858479
- 4 Bohren, C. F. & Fraser, A. B. — „Colors of the sky", The Physics Teacher 23, 267 (1985). 10.1119/1.2341808
Ten artykuł jest darmowy — i taki zostanie
Bez reklam, bez paywalla. Jeśli pomógł Ci zrozumieć temat, wesprzyj powstawanie kolejnych.